6 lekcji LEAN, które musisz poznać!

Podziel sięShare on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn3Share on Google+0

Każdego z nas to dopada - im dłużej zajmujemy się danym tematem, pracujemy w konkretnej branży lub na danym stanowisku - rozwijamy szereg cech, nawyków i umiejętności charakterystycznych dla danej grupy. Np. korpomowę 😉

Podobnie jest z ludźmi zajmującymi się szczupłym zarządzaniem. Bez względu na to, czy jest się samodzielnym specjalistą, mistrzem produkcji po odpowiednich szkoleniach, czy Prezesem - Entuzjastą, człowiek wykształca w sobie pewne zachowania, po których jeden leanowiec pozna drugiego leanowca. Ot, takie cechy plemienne.

Ludzie niewtajemniczeni zazwyczaj mają niezły ubaw z plemion - przypomnijmy sobie profil fejsbukowy Junior Brand Managera i wszystkie dedlajny, którym nie sprostał.

Ja dzisiaj z nieco innej perspektywy, bo uważam, że warto szukać pozytywnych cech i umiejętności, które znajdziemy w plemionach. Takie Dobre Praktyki, dzięki którym sami stajemy się lepsi w działaniu.

Dlatego przedstawiam Wam dzisiaj 6 lekcji, których warto nauczyć się od leanowca.


#1 Szklanka jest do połowy pusta, czy pełna?

Moi drodzy - żadna z powyższych. Rasowy leanowiec zastanowi się:

“Po co komu taka duża szklanka na taką ilość wody?”

To jest właściwie podsumowanie całego systemu Lean Thinking. Leanowiec nie będzie robił więcej, niż to konieczne, nie będzie używał większych zasobów, niż to konieczne, nie będzie robił wcześniej, niż to konieczne. Just in Time.

Przyznaj się, ile razy zdarzyło Ci się robić coś ponad miarę? To się dotyczy zarówno sytuacji biznesowych, jak i domowych.
Np. robisz dla klienta więcej, niż on od Ciebie oczekuje, taki gratis. Nie weźmiesz za to pieniędzy, bo przecież w umowie tego nie ma. Takie działanie nie da Ci pewności, że klient do Ciebie wróci, a tracisz swój czas i zasoby, które można było przeznaczyć na kolejne zlecenie.

A w domu? Nie zdarzyło Ci się kupić takiej ilości artykułów spożywczych, których rodzina nie jest w stanie przejeść? Ile razy trzeba było je wyrzucać?


#2 Sprzątanie to marnotrawstwo

Marnotrawstwo konieczne, bo pozwala utrzymać narzędzia pracy i otoczenie w dobrym stanie, gotowym do pracy, ale jednak zabiera mnóstwo czasu, który mógłby poświęcić na inne czynności. Leanowiec sprząta raz, ale dokładnie - zajrzy w każdy kąt, wsadzi łapę w każdą przestrzeń wokół szafki i wyciągnie spod niej kubek zgubiony gdzieś w połowie lat 70-tych. Nie boi się brudu i kurzu.

Żeby utrzymać czystość, wyznacza sobie standardową ilość kurzu, którą wokół siebie akceptuje. I sprząta tylko tak często, jak często wymaga tego standard.


#3 Leanowiec wie, jak ważne jest zarządzanie wizualne

Główna zasada brzmi:

Informacja musi być widoczna i zrozumiała bez zbędnego tłumaczenia.

Dlatego tworzy proste, minimalistyczne prezentacje i formularze, kolorami podkreśla najważniejsze informacje, stosuje obrazy, zamiast słów.

Ale zdarza mu się przegiąć i wprowadzić do firmy klimat przedszkolny 😉


#4 Drąży problem tak długo, aż znajdzie jego przyczynę źródłową

Rozwiązania tymczasowe go nie satysfakcjonują - nie wyeliminują problemu raz na zawsze. Dlatego akceptuje je tylko do momentu, aż znajdzie prawdziwą przyczynę problemu i się z nią rozprawi.

Potrafi odróżnić przyczynę źródłową problemu od jego symptomów, dzięki czemu precyzyjnie dopasowuje działania korygujące i zapobiegawcze.

Prowizorka to nie rozwiązanie! Chociaż leanowiec całym sercem docenia pomysłowość współpracowników, wolałby, aby wesoła twórczość miała miejsce podczas burzy mózgów lub projektów Kaizen.


#5 Polega na liczbach, danych i faktach

Chociaż Lean jest intuicyjny, rasowy leanowiec do pracy zaprzęga twarde argumenty - liczby, dane i fakty. Nie podejmuje decyzji w oparciu o opinie.

Wie, że kontrolować może tylko to, co da się zmierzyć!


#6 Zawsze ma przy sobie telefon z aparatem

Bo nigdy nie wiadomo, kiedy zauważy jakiś problem, pomysł lub dobrą praktykę wartą sfotografowania lub sfilmowania. Tworzy prezentacje przed-po, aby uwiecznić postęp i motywować innych do przestrzegania standardów.


Bonus

#7 Leanowiec rozważy każdy (głupi) pomysł

W szaleństwie jest metoda i nawet z pozoru najgłupszy pomysł, jaki ktokolwiek i kiedykolwiek przedstawił, może mieć w sobie potencjał.

Think outside the box? Hell yeah!

 

Uff! Zaczynałam pisać ten tekst z pięcioma punktami, później dodałam szósty, kończę z siedmioma, ale uważam temat za niewyczerpany. Po prostu musiałam kiedyś przestać pisać, żeby go wypuścić w świat 🙂

Jestem ciekawa, jakich umiejętności warto się nauczyć z twojej branży? Napisz w komentarzu poniżej i koniecznie zaznacz, która branża jest taka zdolna!

 

  • Przyznam, że pierwszy raz spotykam się z takim podejściem. Ciekawe, że takie podejście odwraca totalnie to do czego jesteśmy przyzwyczajeni jak np. z tą szklanką do połowy pełną.

    • Dokładnie, a później przychodzi do głowy myśl, że “przecież to całkiem logiczne!” 😀

  • Marta Jadzia

    Lean jest na porządku dziennym chyba we wszystkich korporacjach, ale pierwszy raz widzę tak lekko wszystko ujęte, że chyba każdy może pojąc o co w tym chodzi 🙂

  • Z telefonem w obecnych czasach nie rozstaje się już chyba nikt. 😉
    Podejście do szklanki z wodą do mnie nie przemawia.

  • Agata Bator

    Hahaha jakie świetne to o sprzątaniu… w pełni się utożsamiam 😀 Dzięki teraz mogę mój sposób na porządek nazywać LEAN 😛

  • Hm! Bardzo ciekawy tekst i dużo inspiracji. 🙂 Faktycznie, nie działanie ponad miarę to coś, czego freelancerzy mogliby uczyć się od leanowców. Ale w sumie… kto wie, które podejście w jakiej sytuacji jest lepsze 🙂 Ciekawa jestem innych sposobów pracy!

  • To ma dużo wspólnego z zarządzaniem czasem, nawet bardzo mocno się z nim łączy i wpływa na produktywność indywidualną. Będę zaglądać po więcej wiedzy.

    A pytanie o szklankę z pierwszego punktu podkradam i kiedyś wykorzystam w jakimś tekście albo na szkoleniu.

  • Och Wychowanie

    Ciekawy tekst, sporo inspiracji, spróbuję co nieco wykorzystać 🙂 Pozdrawiam 🙂

  • Szymon Gajewski

    Ja to widzę tak, że leanowiec to po prostu osoba, której doskwiera perfekcjonizm i która niczego nie odpuszcza. U mnie obie te cechy są tak nasilone, że stały się wadami. Dziś pracuję nad sobą, by odpuszczać i dawać sobie prawo do błędu… a mimo to działać. Lepiej mi się tak żyje. Pozdrawiam 🙂

  • Standardową ilość kurzu, którą się wokół siebie akceptuje? Ha ha, dobry żart, ale nie w moim mieszkaniu 🙂

  • Inspirująco tutaj 🙂

  • Ewa

    Mega przydatne dla mnie podpowiedzi. Zwłaszcza ta o nadmiarowości. Dziękuję!!!

  • Super podejście!! Ja szczególnie lubię punkt ze szklanką.

  • Leanowiec to taki naukowiec w takim razie. Dostrzegam dużo podobieństw w tych typach. 🙂
    Podoba mi się “standardowa ilość kurzu”. 😀 Co prawda ja akurat zachwycam się jakością powietrza w mieszkaniu po wytrzepaniu i wypraniu dywanów, ale co do półek to rzeczywiście też mam swoją “standardową ilość” i nie wyobrażam sobie latać codziennie ze ścierą.

  • Hm, co do wpisu – z #2, #6 i #7 absolutnie się zgadzam, nie muszę się tego uczyć, mam to samo 😉
    Co do branży – może podam kilka cech, które moim zdaniem są cenne z perspektywy osoby piszacej/copywritera/tłumacza:
    1. Zdrowa dociekliwość – lepiej sprawdzić coś dwa razy w słowniku, bo a nuż zainspiruje to do lepszego rozwiązania
    2. Pokochaj deadline’y – one wyznaczają zdrowy, sportowy rytm Twojej pracy 😉
    3. Kształć się w każdej dziedzinie – wszystko może inspirować, a nigdy nie wiesz, co się kiedyś przyda.
    Mam nadzieję, ze mniej więcej o to chodziło 😉

  • Pingback: GEMBA GENCHI GENBUTSU - słowa, które wspierają podejmowanie decyzji - Och Malina!()

  • Pingback: Work-life integration - Och Malina!()

  • Pingback: #2 Mapuj procesy // Wiosenne porządki w firmie - Och Malina!()

  • Pingback: 3 mity, które zniechęcają do wdrożenia Lean Management w małym biznesie - Och Malina!()

  • Pingback: #5 Obserwuj i pytaj // Wiosenne porządki w firmie - Och Malina!()

  • Pingback: #4 Zarządzaj procesowo // Wiosenne porządki w firmie - Och Malina!()

  • “Np. robisz dla klienta więcej, niż on od Ciebie oczekuje, taki gratis. Nie weźmiesz za to pieniędzy, bo przecież w umowie tego nie ma. Takie działanie nie da Ci pewności, że klient do Ciebie wróci, a tracisz swój czas i zasoby, które można było przeznaczyć na kolejne zlecenie.”

    Robię tak, bo to się opłaca 🙂

    • Krystyna Polek

      Tracenie czasu i zasobów nie jest zgodne z polityką Lean Manufacturing 🙂 a tym bardziej Kaizen 🙂 Bo w tym czasie mógłbyś zrobić coś produktywnego 😀

      • Tak jest!

      • Zgoda, ale “tracąc” zasoby, rozwijam swoją kreatywność. Taka już jest specyfika mojego zawodu. Traktuję to jako codzienny trening. Tym samym ewentualne straty są minimalne lub zgoła żadne 🙂

    • Dokładnie tak, jak pisze Krystyna – to nie jest zgodne z Lean. Ale trzeba powiedzieć, że są gratisy i gratisy. Jeśli ktoś dorzuca do kupionego przez klienta notesu ołówek, to ani nie pójdzie przez ten ołówek z torbami, ani nie traci czasu na ich wytworzenie. Natomiast jeśli sam strugasz gratisowe ołówki, to nie dość że tracisz czas, który mógłbyś poświęcić na inne zadania, to jeszcze w momencie, gdy rzeczywiście pod nadmiarem zamówień nie będzie czasu na struganie ołówków i przestaniesz je dodawać, klienci przyzwyczajeni do tego hipsterskiego gratisu zawiodą się na Tobie. Przy okazji podaję ten artykuł: https://ochmalina.pl/cechy-produktu-idealnego-model-kano/

  • Krystyna Polek

    U mnie w firmie działa Lean i Kaizen 🙂 Czasami Projekty są (jak dla mnie) absurdalne ale podobno ułatwiające produkcję, oszczędzające czas a przede wszystkim finanse 😉

    • Projekty mogą się wydawać absurdalne, lecz później wszyscy łapią się za głowę i mówią “dlaczego wcześniej tego nie zauważyliśmy”. Cały lean 😉